Gucci Bamboo Opinie: jeśli czyściec pachnie — to ma zapach bambusa

Gucci Bamboo Opinie

Gucci Bamboo są odpowiednie dla osób, które szukają świeżych perfum, ale nie chcą pachnieć ostrymi cytrusami.

Zapach pachnie czystością, co kojarzy mi się z przyjemnym płynem do płukania. Niestety niska jakość nut zapachowych oraz słabe parametry sprawiają, że nie mogę polecić Bamboo nikomu.

Nuta głowy
bergamotka

Nuta serca
ylang-ylang, lilia, kwiat pomarańczy

Nuta bazy
ambra, drzewo sandałowe, wanilia

Przyszło Ci kiedyś do głowy pytanie: Jeśli niebo i piekło istnieją, to jaki mają zapach? Moje piekło pachnie Bright Crystal. Niebo to Black Orchid. Czyściec pachnie Gucci Bamboo.

No właśnie, ale jak pachnie bambus? Roślina sama w sobie nie pachnie inaczej niż zielony liść.

Tak właśnie pachnie czyściec — transparentne i nijak. I cała historia mogłaby się tu skończyć, gdyby nie fakt, że bambus został wykorzystany przez luksusowy Dom Mody Gucci i zaprezentowany klientom. 

Oczywiście wszystko w pięknym opakowaniu, za odpowiednio wysoką cenę.

Jak pachnie woda perfumowana Gucci Bamboo?

Ile jest bambusa w Bamboo? Otóż nie ma go wcale. Wierzę jednak, że był inspiracją przy tworzeniu kompozycji. Dlaczego?

Bo tak jak zapach bambusa i liścia są trudne do odróżnienia, tak zapach Bamboo i kwiatowych mgiełek z Avonu również.

O ile cena 15 złotych pozwala zaakceptować jednolitość i bezbarwność zapachu, tak w przypadku kompozycji, która teoretycznie powinna być luksusowa — NIE.

Trudno tu mówić o nutach i akordach. Dla mnie wszystko zlewa się w jednolitą, syntetyczną całość, która po prostu z biegiem czasu traci swoją moc, stając się trochę przykurzona.

Gucci Bamboo nuty zapachowe

Niemniej jednak czuć tu jakieś cytrusy — nie dam sobie obciąć ręki, że to faktycznie jest bergamotka. 

Czuć też kwiaty, a ponieważ są delikatne i zupełnie bez charakteru, nazwijmy je białymi.

Bardzo lubię zapach wanilii, mam też swoje preferencje, co do sposobu jej prezentacji. Zazwyczaj wyczuwam ją w kompozycjach. Tu nie mogę.

Gucci Bamboo Opinie: Czy warto kupić te perfumy?

Zapach został stworzony z myślą o wszystkich i o nikim. Chociaż piękny głos w reklamie mówi, że silna, niezależna kobieta, która dąży do samorealizacji, ubiera Bamboo, to ja nie wierzę w ani jedno jego słowo.

Myślę, że sprawdzi się w sytuacji, kiedy nie znając zapachowych preferencji, chcesz zrobić komuś prezent. To na pewno bezpieczny wybór.

Białe kwiaty i cytrusy to zazwyczaj częsty wybór na sezon letni, jednak nie byłabym uczciwa gdybym poleciła Ci te perfumy.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE...

  • Avatar nie taki diabeł straszny pisze:

    Ciekawa recenzja, ale mi się Bamboo bardzo podobają. Może nie znam się zbytnio na poszczególnych nutach, ale podoba mi się, że są takie delikatne i bardzo kobiece. Faktycznie minus za to, że są bardzo nietrwałe.

  • Avatar Nina pisze:

    Perfumy na początku mi się spodobały, ale jak wyszłam z perfumerii, a perfumy zniknęły z mojego nadgarstka natychmiast zapomniałam ich zapach. Potem dostałam próbkę jak kupowałam perfumy dla chłopaka i znowu mi się spodobały. Szukając opinii znalazłm się tutaj i z jednej strony masz rację. Jeśli bambus jest znakiem charakterystycznym marki (o czym nie wiedziałam) to te perfumy powinny być bardziej spektakularne, a przynajmniej dużo trwalsze. Ale z drugiej strony jakie to ma znaczenie. JEśli komuś ten zapach się podoba to i tak go kupi.

    • aleksandra aleksandra pisze:

      Dla mnie ma ogromne, bo takie szczegóły budują kontekst zapachu i jego wyjątkowość. Pozwalają mi się identyfikować z tym, co noszę. Historie wielkich projektantów są arcy ciekawe – opowiadają o wielkiej pasji, wizji, filozofii i determinacji. Dzięki takim, z pozoru nieistotnym, szczegółom możesz na przykład dowiedzieć się, że perfumy bambusowe marki Gucci nie powstały przez przypadek 🙂 Ale oczywiście to co mnie interesuje, nie musi interesować wszystkich.

  • Avatar Krystyna pisze:

    Nie wiem czy fajnie dla użytkowniczek porównywać zapach za niemałe pieniądze z mgiełką za 15 złotych. Chyba cena mówi sama za siebie, że te perfumy są jakościowe i pozatym Gucci to szanowana marka.

    • aleksandra aleksandra pisze:

      Nie chciałam nikogo obrazić 🙂 Pewnie tak by było, gdybyśmy żyli w idealnym świecie. Niestety nasz świat jest taki, że niektóre mgiełki za 15 złotych są lepsze niż Bamboo!

  • Avatar POMOCY pisze:

    Kurde, a już myślałam, że to coś fajnego. Zupełnie nie wiem co mam dla siebie kupić na te wakacje. Nie jestem jakimś wybitnym znawcą. Przechodziłam przez Moschino, yellow diamond, DKNY Zielone jabłuszko, CK one Shock i nie wiem co dalej… Masz jakieś rady?

    • aleksandra aleksandra pisze:

      Wow, jaka zapachowa rozpiętość 🙂 Shock to wspaniały zapach: możesz spróbować Lalique – Amethyst;
      Jeśli lubisz Moshino (strzelam, że chodzi o najpopularniejszy I love love) spodoba Ci się także nieco bardziej surowe D&G – Light Blue;
      Na zamianę Yellow Diamond może ciut słodsze Miracle od Lancome, albo klasyczna Acqua di Gioia;
      Zielone jabłuszko możesz zastąpić, którymś z serii ogrodów od Hermesa (Jardin) lub super tanią Green Tea od Elizabeth Arden.
      Z nowszych to Hermes Eau Des Merveilles Bleue zdobył moje serce.

  • Avatar Bamboo pisze:

    O niee, tak bardzo dostało się mojemu kochanemu bambusowi. Ja naprawdę zakochałam się w tym zapachu. Jest taki bezpretensjonalny, trochę kobiecy, a trochę dziewczęcy. Mój jedyny zarzut to trwałość, ale przywykłam już do tego, że noszę flakon w torebce. Zwykle latem używałam Oxygene Lanvin, ale brakowało mi w nim kobiecości, bo pachnie trochę jak proszek do prania – w każdym razie ma wiele wspólnego z czystościa. Chciałam poczuć się kobieco i kwiatowo. To był strzał w 10.

  • Avatar Anna pisze:

    W punkt! Myślałam, że to ze mną jest coś nie tak, bo te perfumy są teraz wszędzie. Skoro tyle kobiet je wybrało, a ja nie mogę ich znieść to pewnie ze mną jest coś nie tak. A jednak ktoś podziela moje zdanie. Jest w Avonie mgiełka Magnolia, która naprawdę pachnie o niebo lepiej niż Bambus. Wiem, bo używa jej moja córka.

  • Avatar ocnecnejcn pisze:

    Nie obchodzą mnie torebki Gucci, bo mnie na nie nie stać

  • >